piątek, 23 października 2015

9. Wyspa Cat Ba

Wsiadam w nocny pociąg do Hanoi. Po 8 godzinach jestem na miejscu, jest 05:30. Szybko do kasy, by kupić kolejny bilet na pociąg, który odjeżdża o 06:00. Mówię, gdzie chce jechać, a kasjerka mnie nie rozumie. Najzwyczajniej w świecie mnie olewa i zaczyna obsługiwać Wietnamczyków, którzy stoją za mną. Wzrokiem daje jej chyba do zrozumienia, że nie popuszczę, bo woła koleżankę i ta już mnie rozumie. Dostaję bilet. Dworzec w Hanoi ma 10 peronów i oczywiście mój pociąg odjeżdża właśnie z ostatniego. Biegnę, udało się, zdążyłem. O 08:20 przyjeżdżam do Hai Phong. Idę z buta do przystani promowej, jestem tam o 08:45, czekam 15 minut i wsiadam na prom na wyspę Cat Ba. Po 45 minutach jestem na wyspie. Hotel mam zarezerwowany z bookingu. Gwiazdki dwie. Melduję się, pokój na 4. piętrze, o dziwo jet winda. Padam ze zmęczenia, materac twardy, czuję się jakbym spał na podłodze. O 13:00 wstaję i zaczynam dokładniej przyglądać się pokojowi. Pościel wygląda na wypraną, ale zmięta niemiłosiernie. Klimatyzacja jest, ale nie działa. Dobrze, że jest wentylator. Lodówka też nie działa, a wygląda jakby nikt do niej nie zaglądał dobre parę lat. W szafce butelki z niedopitymi sokami, jakieś reklamówki. Wanna poobijana, umywalka ledwo trzyma się ściany. Ogólnie syf. Na początku miałem zamiar zmienić pokój, ale zobaczyłem jak wyglądają inne, bo były otwarte i nie różniły się za bardzo od mojego, więc dałem spokój. Hotel ma 40 pokoi, a zajęty jest tylko jeden - przeze mnie. Obsługa, w porywach 4 osoby siedzą całymi dniami przed hotelem. Lata świetności skończyły się tu już dawno. Jak dla mnie hotel nadaje się do zamknięcia i to od zaraz. Być może czekali kiedy wyjadę i to zrobili.
Ale żeby nie było, były plusy: widok z okna na zatokę, WiFi i oczywiście cena: 19 zł za dobę.
Wyspa ma trzy plaże, jako, że pogoda mi dopisała odwiedziłem wszystkie, woda w morzu idealna.
Ceny w knajpach przystępne i to bardzo, a największym hitem był 0,5 l. Tiger za 2 zł.
Po trzech dniach powrót do Hanoi. Jak już wcześniej sobie obiecałem poszedłem na piwo i sajgonki.
Kupiłem open ticket za 38 USD, czyli na całej trasie z Hanoi do Sajgonu liczącej ok. 1200 km nie muszę się martwić o transport. Po drodze mam przystanki w Hue, Hoi An, Nha Trang i Mui Ne.
W każdym mieście zostaję tyle dni ile chce, dzień przed planowanym wyjazdem robię rezerwację i jadę dalej.
Pierwszy kurs do Hue, wyjazd autobusem sypialnym o 18:00.

Cat Ba Harbour Inn - tu mieszkam

Mój pokój

Lodówka nawet nie chciała grzać

Widok z okna

Zatoka Ha Long




Jedna z trzech plaż


Sajgonki plus obowiązkowo Tiger

Naleśnik z mango i czekoladą





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz