W niedzielę wczesna pobudka o 04:50. Na lotnisko przyjeżdżam o 06:30 tylko po to, by dowiedzieć się, że mój lot do Bangkoku nie wyleci planowo o 08:50 tylko o 12:00. Przy odprawie otrzymuję voucher na posiłek - 75 HKD czyli jakieś 36 PLN, co wystarcza mi na zestaw z kurczakiem, frytkami i pepsi.
O godz. 10:00 sprawdzam tablicę odlotów - wylot przesunął się na 13:10.
A mogłem dłużej spać...
Ogólnie kilkanaście lotów było opóźnionych lub odwołanych ze względu na tajfun Mujigae.
Miałem tylko nadzieję, że dotrę w niedzielę do Bangkoku. Ostatecznie wylecieliśmy o 13:10. Pasażerów było max 70 na samolot z 300 miejscami i do tego 11 stewardess. Nie napracowały się za bardzo podczas tego lotu.
Lot trwał niecałe 3 godz., ale takich turbulencji nie miałem dawno. Trzęsło nami konkretnie.
W Bangkoku wylądowałem o 15:00. Nocowałem w Shadow Inn Hostel. Nazwa adekwatna, bo ten hostel rzuca się prawdziwym cieniem na moje dotychczasowe noclegi w Azji. Nie ważne, miało być blisko dworca kolejowego - było, miało być tanio -było. Nikt inny mi przecież w Bangkoku nie sprzeda pokoju za 150 TBH (16 PLN).
O godz. 10:00 sprawdzam tablicę odlotów - wylot przesunął się na 13:10.
A mogłem dłużej spać...
Ogólnie kilkanaście lotów było opóźnionych lub odwołanych ze względu na tajfun Mujigae.
Miałem tylko nadzieję, że dotrę w niedzielę do Bangkoku. Ostatecznie wylecieliśmy o 13:10. Pasażerów było max 70 na samolot z 300 miejscami i do tego 11 stewardess. Nie napracowały się za bardzo podczas tego lotu.
Lot trwał niecałe 3 godz., ale takich turbulencji nie miałem dawno. Trzęsło nami konkretnie.
W Bangkoku wylądowałem o 15:00. Nocowałem w Shadow Inn Hostel. Nazwa adekwatna, bo ten hostel rzuca się prawdziwym cieniem na moje dotychczasowe noclegi w Azji. Nie ważne, miało być blisko dworca kolejowego - było, miało być tanio -było. Nikt inny mi przecież w Bangkoku nie sprzeda pokoju za 150 TBH (16 PLN).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz