sobota, 3 października 2015

2. W drodze do Hong Kongu

Do Warszawy dostaję się autobusem za 2 PLN, bo kto Cię zawiezie tak tanio jak nie PolskiBus:-)
Dla porównania bilet na autobus miejski, na lotnisko - 4.40 PLN. Wylot do Londynu planowo.
W samolocie poznać Polaków choćby po tym, że piją alkohol z bezcłówki owinięty w reklamówki. Żenada.
Na Heathrow zmiana terminalu i o 22:00 następny lot. Przy bramce naliczyłem 20 rodaków, którzy skorzystali z tej samej promocji co ja i lecieli do Hong Kongu z Warszawy.
Z samego lotu (11,5 godz.) niewiele pamiętam, bo większość czasu przespałem, z przerwą na jedzenie i jakiś film.
O 16:45 wylądowałem. Autobus + metro i melduje się w Ashoka Hostel. Łóżko w pokoju 4 osobowym dzielę z dwoma Chińczykami i Hindusem.
Krótki wypad na Aleję Gwiazd (tłoczno jak na Krupówkach - ilość zrobionych tu selfie można śmiało zapisać do księgi rekordów Guinessa ) i o 22:00 powrót na nocleg, co raczej nie było mi dane, bo z czterech osób w pokoju chrapały dwie, plus do tego mój jetlag - nie mogę powiedzieć abym się wyspał.
Na sobotę miałem w planach wyjazd na wzgórze Viktorii, bo widoki na całą zatokę są niezapomniane, ale zaczął padać deszcz
i do tego było takie zachmurzenie, że raczej nic bym nie zobaczył.




Bruce Lee na Alei Gwiazd
 



Chungking Mansions - w tym budynku mieszkałem
Na ulicach Hong Kongu
Gdyby ktoś szukał pracy
Moje łóżko w Ashoka Hostel
Widok z okna na miasto (13. piętro)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz