Około 13:00 opuszczam hotel i jadę na lotnisko. Lot do Bangkoku jest oczywiście opóźniony, więc dopiero przed 22:00 melduję się w hotelu. Rzucam plecak i idę coś zjeść do China Town, bo mam tam bardzo blisko. Po drodze dostrzegam panią gotującą na ulicy, na swojej kuchni na kółkach - kurczaka z liśćmi bazylii i chilli, z ryżem. Uwielbiam. Gdy doprawiam sobie jeszcze świeżą papryką chilli, pani robi wielkie oczy i mówi: hot, very hot. Zjadłem, nawet aż tak bardzo nie paliło.
Na niedzielę zaplanowałem sobie atrakcję, którą zawsze chciałem zobaczyć, ale jakoś nigdy nie miałem na nią czasu - targ na torach kolejowych "Maeklong".
Są różne sposoby dostania się tam - ja wybieram najtańszy, choć zajmuje najwięcej czasu. Pobudka o 05:20.
Dotarcie do stacji
Wong Wian Yai zajmuje mi jakieś 40 min. Kupuje bilet do Mahachai - 10 THB, godzina jazdy, przeprawa promowa do Ban Laem - 3 THB, znajduję stacje kolejową i kupuje bilet do Maeklong - 10 THB i tutaj dowiaduję się, że pociąg nie jeździ, jest komunikacja zastępcza w postaci ciężarówki z ławeczkami na pace. Zaraz, zaraz skoro nie ma pociągu, to nie zobaczę jak sprzedający zwijają swoje kramy przed nadjeżdżającym pociągiem. Mimo wszystko decyduję się jechać. Jestem jedynym pasażerem. Dokładnie o 08:05 wyjeżdżam. Po drodze dosiadają się Tajowie. Znam już przyczynę nie kursowania pociągu - wymiana torów, która potrwa raczej długo (to info dla tych, który się tam wybierają). Do Maeklong przyjeżdżam
o 09:20, idę na targ i po pół godzinie wracam taką samą trasą do Bangkoku. Cała wycieczka trwała ponad 6 godzin, kosztowała mnie 46 THB (ok 5 PLN), szkoda tylko, że nie zobaczyłem głównej atrakcji. Może następnym razem.
W poniedziałek żegnam się z Tajlandią. O 10:30 mam samolot do Hat Yai, stamtąd jadę do Malezji.
 |
| Po tych torach miałem wjeżdżać na targ. Miałem... |
 |
| Kalmary |
 |
| Żaby z grilla |
 |
| Ten okaz nie był na sprzedaż |
 |
| Mój niedzielny obiad - ryba z ryżem |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz