sobota, 7 listopada 2015

12. W odwiedzinach u Wujka Ho

Przyjechałem do Sajgonu, a dokładniej do Ho Chi Minh City (Miasto Ho Chi Minh`a) w czwartek wieczorem. Mieszkam w hotelu Phuc Khan, w kapsule. To taki dorm, tyle, że każdy ma swój boks o wymiarach 1 m x 2 m zasuwany kotarą. Cena za dobę 4 USD. Wszystkie miejsca, a jest ich osiem, są zajęte. Ho Chi Minh różni się od pozostałych miast w Wietnamie. To prężnie rozwijająca się metropolia. Tu można zobaczyć szklane wieżowce, luksusowe hotele, centra handlowe, wszędzie jeden wielki plac budowy, a pomiędzy tą nowoczesnością wciśnięty jest stary, poczciwy Sajgon z małymi uliczkami, zabytkowymi domami, życiem zwykłych ludzi.
Pozostał mi piątek na zwiedzanie, bo w sobotę, po 28 dniach pobytu w Wietnamie wylatuję już do Bangkoku.
Jak w każdym innym mieście, gdy tylko wychodzę na ulicę zaraz słyszę: może taxi, a może motor, zajrzyj do mojego sklepu, kup coś u mnie, masażystki zapraszają mnie na masaż, fryzjerzy chcą mnie golić...Jeśli w ciągu dnia usłyszysz to kilkadziesiąt razy to przestajesz reagować i już ci się nawet nie chce odpowiadać krótkim: nie.
Muszę przyznać, że opanowałem do perfekcji slalom na środku jezdni pomiędzy setkami różnej maści motorów, skuterów, rowerów czy samochodów przechodząc przez wietnamskie ulice. Światła są, a jakże, ale kogo one obchodzą. Tu można nawet zostać potraconym idąc chodnikiem.

Należałoby się podsumowanie - szczerze powiem, że jechałem tutaj z bojowym nastawieniem, mając w pamięci poprzednie pobyty w tym kraju. Spotkała mnie niespodzianka. Odnoszę bardzo pozytywne wrażenie jeśli chodzi o samych Wietnamczyków. Wiadomo były małe wyjątki, ale na tle innych azjatyckich nacji wychodzą bardzo dobrze.
Jako ciekawostkę dodam, że Polska po wietnamsku to Ba Lan, czyli trzy orchidee.

Moje spanie w Sajgonie - ostatni boks, na dole

Tradycja łączy się z nowoczesnością

Pomnik Ho Chi Minh`a, za nim dawny Ratusz Miejski

Bitexco Financial Tower, najwyższy budynek w Wietnamie - wysokość 265,50 m


Centrum HCMC

Poczta Główna

Katedra Notre Dame

Restauracja Pho 2000. Wystarczyło, że w roku 2000 podczas oficjalnej wizyty w Wietnamie, Bill Clinton zjadł tutaj zupę i ceny poszły w górę trzykrotnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz